Naciśnij Proszę
Tygodnik Szwajcarii Kaszubskiej Wrz 05, 2010 - 05:03  
basic
Aktualne wydanie gazety
Archiwum gazety
Kontakt
Gazeta
Archiwum
Kontakt
Informacje
· Aktualne wydanie
· Historia gazety
· Redakcja
· Cennik Reklam i ogłoszeń
· Kontakt
· Archiwum 2002-2005

Twoja gmina
· Chmielno (Sie 11, 2010)
· Kartuzy (Wrz 02, 2010)
· Przodkowo (Wrz 01, 2010)
· Sierakowice (Wrz 02, 2010)
· Somonino (Wrz 02, 2010)
· Stężyca (Wrz 02, 2010)
· Sulęczyno (Wrz 02, 2010)
· Żukowo (Wrz 02, 2010)

Aktualny numer

Szukaj w archiwum


 
"Prezydent na pewno nie będzie marionetką"

Wyślij artykuł do znajomych  
 

Z posłem Stanisławem Lamczykiem rozmawialiśmy o minionych wyborach, m.in. poplotkowaliśmy też o samym prezydencie elekcie. Nie zabrakło również tematów związanych z naszym lokalnym światkiem.
Nr 29 - 20 lipca 2010
– No i mamy prezydenta, wygrał człowiek Platformy...
– Mamy, i to takiego, który będzie łączył, a nie dzielił. To bardzo ważne, zwłaszcza w tym okresie, kiedy dużo ustaw reformujących naszą gospodarkę w wielu dziedzinach jest przygotowanych i będą głosowane w parlamencie. Pan prezydent Komorowski jest właśnie taką osobą.
– Jak Pan ocenia wynik wyborów w naszym powiecie?
– Najważniejsze, że zwyciężył Bronisław Komorowski i co istotne, uzyskał o wiele lepszy wynik niż człowiek PO 5 lat temu. Wtedy Donald Tusk przegrał w Kartuskiem sromotnie, uzyskując o wiele niższy wynik niż śp. Lech Kaczyński. Teraz, przy tak wysokiej frekwencji i o wiele większej liczbie ludności zamieszkującej nasze tereny, B. Komorowski wygrał, więc jest to na pewno sukces, pomimo iż na terenach wiejskich elektorat PIS-u nadal jest bardzo silny i w tych gminach przewaga była po stronie Jarosława Kaczyńskiego.
– Wiele osób jest zdania, że nowy prezydent będzie „marionetką” premiera, że nie będzie miał własnego zdania.
– Kto zna choć trochę pana Komorowskiego wie, że to mylne przypuszczenie i nieuzasadnione obawy. Osobiście znam byłego marszałka od pięciu lat, mogę się pokusić o nieskromne stwierdzenie, że dość dobrze. To wspaniały człowiek. Jako marszałek nigdy nie odmówił, gdy np. przyjeżdżała z naszego powiatu wycieczka i mimo licznych obowiązków, służył swoją osobą. Z tego co słyszałem, w poprzednich kadencjach marszałek rzadko bywał w takich sytuacjach dostępny i do tego tak otwarty dla Kaszubów jak marszałek Komorowski. Co istotne, znając tego człowieka, mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że na pewno ma swoje zdanie i jako prezydent niczyją marionetką nie będzie na pewno. Nie tylko ma własne zdanie, ale jest to zawsze zdanie przemyślane i wyważone. Jestem przekonany, że każda jego decyzja też będzie wyważona, żeby zadowolić nie premiera Tuska, ale większość. Tak postępował jako marszałek i to się na pewno nie zmieni. Czasem trzeba czasu, by przyznać, że to jednak jego decyzja była słuszna. Tak było chociażby z powołaniem Marka Belki na prezesa Narodowego Banku Polskiego. Dotąd się nie zdarzyło, żeby obsadzić jedno z najważniejszych stanowisk w państwie, kimś spoza koalicji rządzącej, czy z kręgu prezydenta. I proszę pamiętać, że ta decyzja zapadła przed wyborami, kiedy nikt nie znał sytuacji i nie wiedział, czy będzie dogrywka i czyje głosy mogą pomóc. Była to autonomiczna decyzja marszałka, pełniącego po katastrofie smoleńskiej funkcję głowy pastwa.
– Jaki był cel tej decyzji, która wywołała niemało kontrowersji?
– Na pewno chęć wzmocnienia Narodowego Banku, ale też oczyszczenia sceny politycznej. Pokazał, że kompetencje danej osoby są ważniejsze od przynależności partyjnej. Dotąd decydowało to drugie, kompetencje były na drugim planie. Należy tylko szanować byłego marszałka za tak odważną decyzję.
– Kolejna decyzja, jeszcze bardziej kontrowersyjna, to wybór do KRRiT Krzysztofa Lufta i Jana Dworaka...
– Co świadczy o tym, co już powiedziałem. Prezydent nie będzie na pewno na niczyich usługach, ale będzie miał własne zdanie. Jak wiadomo, sprzeciwił się premierowi Tuskowi, obsadzając te dwie osoby w krajowej radzie. Taka była jego suwerenna decyzja i nie poddał się sprzeciwom. Proszę pamiętać, że obu panów doskonale zna, a K. Luft był jego doradcą w Kancelarii Sejmu. Jestem przekonany, że na pewno ten wybór przemyślał, biorąc pod uwagę kompetencje tych ludzi, a czas pokaże, czy miał rację.
– Może Pan coś więcej powiedzieć, jakim człowiekiem prywatnie jest nasz przyszły prezydent?
– Co mi się od razu narzuca, to że jest bardzo otwartą i serdeczną osobą. Charakterystyczne dla niego jest to, że często brak mu asertywności i chce wszystkim pomóc. Jednocześnie ma własne zdanie, którego umie bronić. Było to szczególnie widoczne, gdy nie był jeszcze marszałkiem, a wiceprzewodniczącym Klubu. Bywał stanowczy, głosował zgodnie z sumieniem, często wbrew opinii Klubu. Tak było też przy głosowaniu za aborcją, kiedy był już marszałkiem. B. Komorowski bez zastanowienia zagłosował przeciw i wcale się z tym nie krył. Potem śmiał się, że jakby to było, on, ojciec pięciorga dzieci chce w kraju aborcji? Powtarzał: „Mam tyle dzieci i wiem, że można ich wychować, jeśli się chce. A zresztą przed godziną był u mnie arcybiskup Nycz. Sprawiłbym mu przykrość, głosując wbrew własnym przekonaniom, które ks. arcybiskup doskonale zna”. W kwestiach moralnych, gdy trzeba było głosować, zawsze kierował się własnym zdaniem, nigdy umową klubową. To naprawdę serdeczny, bardzo otwarty człowiek. Żałuję niezmiernie, że wzorem Chojnic, nie udało się zorganizować spotkania przedwyborczego w Kartuzach. Wynik w Chojnicach jest potwierdzeniem, że bliższe poznanie kandydata, kontakt osobisty, rozmowa z nim, mają znaczący wpływ na późniejszy wynik wyborczy. Powiem pewnie coś niezręcznego, ale jak na „elastyczność” polityków, to niewątpliwą zaletą B. Komorowskiego jest prawdomówność. To człowiek, który nie umie politycznie „lawirować”, jest do bólu szczery, często za bardzo. A prywatność? Polowania to jego pasja, zawsze ciągnęło go do lasu. Mieszka praktycznie obok Sejmu, jakieś 100 metrów. Teraz prawdopodobnie zamieszka w innym, wiadomym miejscu, choć akurat w jego przypadku nic do końca nie jest przesądzone. Pani Ania, jego żona, niezbyt przychylnie podchodzi do zamieszkania w Pałacu Prezydenckim. To bardzo samodzielna osóbka, której trudno będzie żyć „pod kloszem”, cały czas w towarzystwie tzw. borowików. Jednocześnie podoba mi się jej umiejętność godzenia się z tą sytuacją. To wyjątkowa osoba. Widoczny jest jej duży wpływ na męża. Umie rozładowywać jego złe nastroje i radzi sobie z sytuacją, gdy wraca zestresowany i „podminowany”. Wie kiedy przeczekać, przemilczeć, a kiedy wyrazić swoją opinię. W prywatnym zaciszu państwa Komorowskich, to na pewno pani Ania jest marszałkiem i prezydentem w jednym.
– Minęły 3 miesiące od katastrofy smoleńskiej. Jak Pan ocenia działania rządu podejmowane w celu wyjaśnienia jej przyczyn?
– Moim zdaniem nic tu nie można rządowi zarzucić. Niezależne śledztwo prowadzi prokuratura w Polsce, która jest instytucją całkowicie niezależną i to do nich należy zbadanie wszystkich przyczyn tej tragedii. Nie powinny się tu wtrącać ani strona rządząca, ani opozycja. To, co robi w tej chwili PiS, czyli tworzenie jakiejś własnej, sejmowej komisji, to działanie pod media i pod publikę, które nic dobrego nie przyniesie, a jedynie spowoduje większy bałagan i przesunięcie w czasie. Wyjaśnianiem przyczyn katastrofy powinny się zajmować odpowiednie organa, zarówno po stronie rosyjskiej, jak i polskiej, a nie posłowie. Takie jest moje zdanie.
– Wróćmy do naszych lokalnych spraw. Zbliżają się wybory samorządowe i dość niecodzienną sytuację mamy w Żukowie. Na dzień dzisiejszy aż dwie osoby są kandydatami na burmistrza z ramienia PO. Jak zarząd powiatowy zamierza tę kwestię rozwiązać?
– Na najbliższym posiedzeniu zarządu, odbędzie się tajne głosowanie, które wyłoni jednego kandydata. Wcześniej obaj odpowiedzą na te same pytania, m.in. opowiedzą, jak widzą piastowanie tej funkcji, czy o swoim stosunku do pozyskiwania unijnych i innych dofinansowań. To pomoże członkom zarządu upewnić się co do swoich preferencji. To będzie taka minidebata. Nic nie umniejszając obecnemu burmistrzowi, tak już jest, że każde ugrupowanie wyłania swojego kandydata, a następnie w zależności od ich wyniku wyborczego, w drugiej turze możemy poprzeć kogoś innego. Może to być np. obecny burmistrz Żukowa, czy ktoś inny. Trudno przewidzieć jak wyborcy zagłosują w pierwszej turze. W każdym razie na zarządzie powiem, że do końca lipca listy do wyborów samorządowych z PO i Porozumienia Samorządowego, które jest takim nieformalnym „dzieckiem” Platformy, albo i odwrotnie, muszą być znane. Po raz pierwszy zamierzamy też wystawić kandydata z naszego powiatu do Sejmiku, ale o konkretnych kandydaturach nie chciałbym na razie mówić.
– Jak Platforma zamierza wykorzystać ten rok przed wyborami samorządowymi, bo wiadomo, że opozycja wykorzysta ten czas maksymalnie.
– To będzie dobry rok, bo oddawane będą duże, widoczne inwestycje i co istotne, wrócimy do ustaw wetowanych przez byłego prezydenta. Tam były całe pakiety ustaw, których uruchomienie w widoczny sposób poprawi życie w Polsce. Mam tu na myśli reformę zdrowia, w tym podwyżki dla pielęgniarek. Dotychczas tylko lekarze otrzymali podwyżki, a pielęgniarki zostały z niczym. Kolejny pakiet zawetowany przez prezydenta to ten dotyczący likwidacji barier dla przedsiębiorców. Na uregulowanie tych spraw czeka wielu Polaków, a teraz jesteśmy dobrej myśli, że obecny prezydent poprze te reformy i nie będzie ich blokował.
– A jeśli chodzi o nasz region?
– Przede wszystkim kolej. To zobowiązanie, którego się podjąłem i nad którym cały czas czuwam i pilnuję, choć to niełatwe. Wystarczy trochę odpuścić, a już wszystko trafia do szuflady. Jestem jednak przekonany, że wszystko dobrze się zakończy. W najbliższym czasie nastąpi też przekazanie budynków dworców kolejowych na własność samorządom. I proszę tego nie łączyć z tym, że jak dworce przekazują, to kolei nie będzie. W takich miasteczkach jak Kartuzy, Matarnia czy Wrzeszcz, będą tylko zadaszenia dla oczekujących. Chciałbym też uprzedzić pytanie o obwodnicę Kartuz. Tu póki co, zdanie marszałka Struka jest nieugięte. Mówi, że za dużo byśmy chcieli. Na tę kadencję jest kolej, droga 211, pl. św. Brunona i sporo inwestycji wojewódzkich w innych naszych gminach. W przyszłej kadencji taką wiodącą inwestycją ma być właśnie obwodnica, wypada więc trzymać pana marszałka za słowo. Poza tym szybko do przodu posuwają się wielkie inwestycje związane z Euro 2012. Jesteśmy daleko z przodu w porównaniu z Ukrainą. Wszystko to będzie bardzo widoczne. Jestem spokojny o wynik Platformy.
– Jest Pan też spokojny o wypełnienie obietnic przedwyborczych przez prezydenta Komorowskiego?
– Jak najbardziej. To człowiek odpowiedzialny i to, co obiecał było wcześniej konsultowane i przemyślane. To nie były jakieś obiecanki bez pokrycia. Wszystko zostało przeliczone i marszałek obiecał wyłącznie tyle, ile mógł obiecać. Jestem tu jak najbardziej spokojny. Poczekajmy, zobaczymy.
– Dziękuje za rozmowę.

Rozmawiała Lucyna Puzdrowska

 
67 Odsłon
 

 

Projekt, wykonanie i aktualizacja strony - Agencja Reklamowa LETRAS