 |
|
 |
 |
 |
 |
| |
|
|
 |
Kto nam naprawi samochody?
|
|
Do redakcji przyszedł mieszkaniec Goręczyna, prosząc o interwencję
w sprawie wyciętych i pozostawionych na długi czas, dużych kawałków asfaltu,
tuż przed wjazdem do tej miejscowości.
– Jak tak można? Kto nam potem będzie auta naprawiał? Jedziesz sobie
spokojnie i nagle z łoskotem wjeżdżasz w dół. Zaznaczam, że to miejsce nie jest
oznaczone żadnym znakiem. Na Zachodzie takie prace wykonuje się nocą. Rano
jedziesz, a tu śladu nie ma po robotach drogowych. Chełpimy się, że jesteśmy w
Unii, a tak naprawdę wiele robi się jak za komuny. Wstyd! – mówił
zdenerwowany mężczyzna.
Byliśmy. Sprawdziliśmy. Faktycznie, żadnego oznakowania, a zatrzymujący się
kierowcy informowali nas, że taka sytuacja trwa już od ok. 2 tygodni.
Droga do Goręczyna jest drogą powiatową. Inwestycję wykonuje firma DROMOS i to
jej szefa, Henryka Pietrasa, poprosiliśmy o wyjaśnienie dlaczego wycięte
fragmenty asfaltu czekały tak długo na wypełnienie masą bitumiczną.
– Wiem, że było tam oznakowanie, być może potem ktoś je usunął, nie mam
wiedzy na ten temat. W każdym takim przypadku trzeba się trochę uzbroić w
cierpliwość, ponieważ jednocześnie robionych jest kilka dróg i np. jednego dnia
wycinamy, a innego zalewamy wycięte fragmenty masą. W tym akurat konkretnym
przypadku różnica pomiędzy drogą, a wyciętym fragmentem była znikoma, bo
wynosiła 4 cm. Jestem przekonany, że jeśli ktoś jedzie z dozwoloną na danym
odcinku prędkością, to nawet jej nie odczuje, a co dopiero mówić o uszkodzeniu
samochodu. Różnica odczuwalna jest i może być niebezpieczna przy prędkości
znacznie przekraczającej dozwoloną, więc moja rada – jedźmy zgodnie z
przepisami. Dlaczego tak długo to trwało trzeba by zapytać zarządcę drogi,
którym jest Zarząd Dróg Powiatowych w Kartuzach.
Mimo wszystko, panowie drogowcy, jeśli wycinacie, to przede wszystkim
oznakujcie drogę, żebyśmy wiedzieli jakich niespodzianek możemy oczekiwać.
L.P.
|
|
 |
| |
|
|
 |
|
|
|
 |