Naciśnij Proszę
Tygodnik Szwajcarii Kaszubskiej Wrz 08, 2010 - 03:49  
basic
Aktualne wydanie gazety
Archiwum gazety
Kontakt
Gazeta
Archiwum
Kontakt
Informacje
· Aktualne wydanie
· Historia gazety
· Redakcja
· Cennik Reklam i ogłoszeń
· Kontakt
· Archiwum 2002-2005

Twoja gmina
· Chmielno (Wrz 07, 2010)
· Kartuzy (Wrz 07, 2010)
· Przodkowo (Wrz 01, 2010)
· Sierakowice (Wrz 07, 2010)
· Somonino (Wrz 07, 2010)
· Stężyca (Wrz 07, 2010)
· Sulęczyno (Wrz 02, 2010)
· Żukowo (Wrz 02, 2010)

Aktualny numer

Szukaj w archiwum


 
Kartuzy: Wileńskie ślady w Kartuskiem

Wyślij artykuł do znajomych  
 

Po II wojnie światowej, nowa rzeczywistość historyczna spowodowała, że wielu „wileńskich” Polaków musiało porzucić swą pierwotną lokalną ojczyznę, by znaleźć na Pomorzu swą nową małą ojczyznę. Wielu żyło wśród nas – Kaszubów. Byli tacy, którzy zaznaczyli swe miejsce w w naszej lokalnej historii walką z komunistycznym reżimem.
W trzech tekstach Marcina Grzywacza–Leszkowskiego, które opublikujemy, znajdziemy wileńskie ślady w dziejach najnowszych naszego powiatu. Redakcja
Nr 8 - 23 lutego 2010
Z Wileńszczyzny na Kaszuby
Zakończona 8 maja 1945 roku II wojna światowa przyniosła szereg zmian w dotychczasowym układzie geopolitycznym Europy. Zmieniły się systemy polityczne oraz granice. Największe zmiany objęły Europę Środkowo-Wschodnią. Trzech przywódców „Wielkiej Trójki” – Józef Stalin, Franklin Roosevelt i Winston Churchill, zadecydowało o powojennym kształcie Starego Kontynentu. Podczas rozmów w Teheranie i Jałcie politycy ci zdecydowali także o losie Polski. Granice Rzeczypospolitej miały zostać przesunięte na północ i zachód, jako rekompensata za utracone ziemie wschodnie. 18 czerwca 1945 roku w Moskwie podpisana została umowa o granicy polsko-radzieckiej. Była nią, zgodnie z żądaniem radzieckim, linia Curzona z niewielkimi korektami na rzecz Polski. Polskie Kresy Wschodnie znalazły się w ZSRR, zaś ich ludność miała do wyboru pozostać w Związku Sowieckim bądź przenieść się na terytorium „nowej” Polski. Ludność polska z Województwa Wileńskiego II RP, która zdecydowała się na wyjazd, jako miejsce osiedlenia wybrała Pomorze, część z nich zamieszkała też na Kaszubach.
Województwo wileńskie powołane do życia Ustawą z dnia 22 grudnia 1925 r. ze stolicą w Wilnie położone było w północno-wschodniej części kraju, graniczyło we wschodniej części z Białoruską Republiką Sowiecką, na północy z Łotwą, a w zachodniej swej części z Litwą Kowieńską. Obszar województwa wynosił 29 109 km kw. Liczyło ono 14 miast i 103 gminy wiejskie, dzieliło się na 8 powiatów: brasławski, dziśnieński, mołodeczański, oszmiański, postawski, święciański, wilejski oraz wileńsko-trocki. Zamieszkiwało je około 1.200.000 osób, z czego zdecydowaną większość stanowili Polacy, drudzy pod względem liczby ludności byli Białorusini. Wileńszczyznę zamieszkiwali także Żydzi, Litwini, Rosjanie i Karaimowie. Jeżeli chodzi o źródła utrzymania, to było nim przede wszystkim rolnictwo. Stolica województwa – Wilno, plasowało się na drugim (zaraz po Gdyni) w Polsce miejscu pod względem dynamiki rozwoju wielkich miast. Liczące w 1919 r. 129.000 mieszkańców, w 1931 r. osiągnęło liczbę 195.100. Tuż przed wybuchem II wojny światowej w stolicy województwa wileńskiego mieszkało 209.000 osób, co sytuowało ją na szóstym miejscu wśród największych polskich miast. Wilno było centrum gospodarczym i kulturalnym Kresów Północno-Wschodnich II Rzeczpospolitej. Działała tutaj jedna z najlepszych polskich uczelni wyższych – Uniwersytet Stefana Batorego, ponadto w mieście działało Konserwatorium Muzyczne oraz Instytut Naukowo-Badawczy Europy Wschodniej.
W trakcie II wojny światowej ludność Wileńszczyzny zdołała zorganizować jedne z najlepszych w kraju struktury Polskiego Państwa Podziemnego. Zwłaszcza jego oddziały wojskowe (Armia Krajowa) jeszcze wiele lat po zakończeniu wojny dawały się we znaki władzom komunistycznym.
Przyczyna, dla której większość Polaków zdecydowała się opuścić Wileńszczyznę, to przede wszystkim rozpętany przez Sowietów terror. Ludność z Wileńszczyzny miała w pamięci trzy sowieckie okupacje, a zwłaszcza tę ostatnią, która rozpoczęła się w lipcu 1944 roku. Sowieci, traktując Ziemię Wileńską jako swoje terytorium, rozpętali terror na niespotykaną dotąd skalę. Rozpoczęły się masowe aresztowania wśród żołnierzy Armii Krajowej i ludności cywilnej, pobór do Armii Czerwonej oraz zsyłki na Syberię. Aby dodatkowo zastraszyć ludność Wileńszczyzny, NKWD organizowało publiczne egzekucje żołnierzy Armii Krajowej. Nic więc dziwnego, że ludność zaczęła wyjeżdżać do Polski. Za organizację transportów do Polski odpowiedzialny był powołany przez PKWN Pełnomocnik do spraw ewakuacji, zaś pracami na miejscu kierowali pracownicy Urzędu Pełnomocnika. Niestety, powojenny chaos przekładał się na warunki, w jakich podróżowali przesiedleni. Zaznaczyć trzeba, że wyjeżdżający do Polski mogli zabrać ze sobą tylko 2000 kg rzeczy, co oznaczało w praktyce pozostawienie prawie całości majątku ruchomego. Mimo tych ograniczeń, i tak często brakowało miejsca w pociągach. Sama podróż z Wileńszczyzny zajmowała kilkanaście dni, podczas których występowały znaczące trudności z zaopatrzeniem w żywność i wodę. Powodowało to skrajne wycieńczenie podróżujących.
Nowe miejsce osiedlenia też nie gwarantowało względnego komfortu – często mieszkania przyznane repatriantom były zdewastowane i ograbione z większości sprzętów. Sami repatrianci starali się osiedlać w grupach, zazwyczaj ze względów bezpieczeństwa.
Sporo wilnian osiedliło się w powiecie kartuskim. Jak podaje Alicja Paczoska w książce „Dzieci Jałty”, 90 rodzin, głównie rolników, zamieszkało na terenach wiejskich. Inteligencja zazwyczaj zasiedlała miasta. Starsi mieszkańcy z pewnością pamiętają nauczycieli pochodzących z Kresów. Autorka w swej publikacji pisze dalej, że wraz z mieszkańcami Wileńszczyzny przybywali także duchowni. To właśnie dzięki nim na Kaszubach rozwinął się kult czczonych na Kresach północno-wschodnich świętych, o czym świadczy chociażby przyjęcie za patronów kościołów św. Kazimierza (w Kartuzach) czy św. Andrzeja Boboli (w Połęczynie).
Ludność przybyła z Kresów w tzw. transportach ewakuacyjnych, znalazła się tutaj oficjalnie. Było jednak także wiele osób, które przybyły do „nowej” Polski z Wileńszczyzny poprzez „zieloną granicę” z bronią w ręku. Wśród nich była 5. Wileńska Brygada Armii Krajowej – „Brygada Śmierci” dowodzona przez mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. Ona także pozostawiła swój ślad na Kaszubach.
Ale o tym w następnej części.

Marcin Grzywacz-Leszkowski

Korzystałem z książek:
1. Chlebowski C., Wachlarz,
2. Olson L. i Cloud S., Sprawa honoru, Warszawa 2004,
3. Paczoska A. Dzieci Jałty, Toruń 2003
4. Tomaszewski L., Kronika Wileńska 1939 – 1941, Warszawa 1990,
5. Warakomski R, Wileńskie dramaty w czasie wojny i w PRL, Krzeszowice 2006,
6. Wołkonowski J., Okręg Wileński Związku Walki Zbrojnej Armii Krajowej w latach 1939 – 1945, Warszawa 1996,

 
145 Odsłon
 

 

Projekt, wykonanie i aktualizacja strony - Agencja Reklamowa LETRAS