Strona główna » Wywiady » „Miałem okazję poznać ten zawód od podszewki…”

„Miałem okazję poznać ten zawód od podszewki…”

Dodano: 2012-01-09, autor: Karol Szabucki

Rozmawiamy dziś z panem Pawłem Gdańcem, współwłaścicielem i dyrektorem przedszkola „aKuKu”, mężczyzną, który łamie stereotyp, że to tylko kobieta może być wspaniałą przedszkolanką. To właśnie przedszkole Pana Pawła wygrało przetarg na nową siedzibę na os. Wybickiego.

– Niech Pan opowie coś o swym przedszkolu. Kiedy powstało, co Pana zainspirowało, żeby otworzyć własne przedszkole?

– Przedszkole powstało w 2008 roku. Na samym początku placówka funkcjonowała jako klub malucha. Ogólnie chcieliśmy zacząć od tego, aby stworzyć ofertę dla rodziców dzieci młodszych, niż te w wieku przedszkolnym. Z biegiem czasu zmieniły się przepisy i musieliśmy przeorganizować naszą placówkę na przedszkole. Ja akurat studiowałem pedagogikę, a potem zdobyłem wykształcenie, żeby poprowadzić tego typu placówkę. Na początku nie było łatwo, zaczynaliśmy od szóstki dzieci.

– Co spowodowało, że przedszkole zaczęło prosperować coraz lepiej?

– Myślę, że czas i stopniowe zdobywanie akceptacji naszej społeczności. Oddać pod opiekę dziecko nowej, świeżej placówce, jest dla rodziców trudne. Jeśli się nie zna miejsca, opiekunów i nie słyszy żadnej opinii, to nie jest to na pewno łatwe. Dziś myślę, że potrzebowaliśmy czasu, aby zdobyć zaufanie rodziców.

– Na dzień dzisiejszy iloma maluchami się Państwo opiekujecie?

- W tej chwili mamy pod opieką 30 dzieci. Moglibyśmy przyjąć jeszcze dziesiątkę maluchów, ale z założenia miało to być miejsce, w którym są małe grupy, tak, żeby nauczyciel miał możliwość dotarcia do każdego dziecka. Chodziło nam o stworzenie placówki, która będzie opierać się głównie na jakości, a nie na ilości. Dziś mogę powiedzieć, że jesteśmy dumni, bo wielu z naszych rodziców wyraża opinię, że jest u nas wspaniała, rodzinna atmosfera. My naprawdę staramy się, żeby każde nasze dziecko czuło się tu jak w rodzinie, a przede wszystkim bezpiecznie.

– Jaką ofertą Państwo dysponujecie?

– Przedszkole otwarte jest już od godziny 6.00 rano, a zamykane o godzinie 18.00. W podstawowej cenie prowadzimy dodatkowo zajęcia kulinarne oraz rzeźbę, a odpłatnie z języka angielskiego, rytmiczne, logopedyczne oraz karate. Naszym atutem jest to, że tworzymy małe grupy. W każdej grupie jest około 11 osób, dlatego nauczyciel ma możliwość i czas na indywidualny kontakt z każdym dzieckiem.

– Dlaczego wybrał Pan właśnie studiowanie pedagogiki wczesnoszkolnej? Patrząc na to stereotypowo, ten zawód najczęściej wybierają kobiety.

– Miałem okazję poznać ten zawód od podszewki i to już w dzieciństwie, zajmując się moimi siostrzyczkami. Można powiedzieć, że je wychowywałem. Mam dwie siostry młodsze ode mnie o 10 i 12 lat i myślę, że w dużym stopniu opieka nad nimi spowodowała, że tego typu zainteresowania zaczęły gdzieś tam w mojej psychice kiełkować i tworzyć sobie grunt do szerszego rozkwitu. Na początku przez jakiś czas studiowałem ekonomię, jednak po trzech latach zdecydowałem się zmienić kierunek studiów na pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą. Następnie rozpocząłem kształcenie na kierunku edukacja wczesnoszkolna oraz zarządzanie oświatą.

– Jak Pan wspomina pierwszą praktykę? Nie traktowano Pana trochę jak dziwoląga?

– Przede wszystkim była to okazja przypomnienia sobie, jak dziecko zmienia się z dnia na dzień, nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie. Sprawiało mi to nie tylko przyjemność, ale wręcz dawało mnós-
two energii i satysfakcji. Widząc, jak maluch poznaje świat, jak chce się nauczyć czegoś nowego… to naprawdę może satysfakcjonować. Na pewno dla rodziców na początku było to spore zaskoczenie, że to mężczyzna, a nie kobieta będzie zajmował się ich dzieckiem. Jednak nie zdarzyło mi się dotąd, żeby jakieś dziecko się mnie bało. Często rodzice mówili, że dziecko boi się obcych mężczyzn, a jednak później okazywało się, że maluch chętnie spędza ze mną czas, nawet chętniej niż z koleżanką. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale być może rola mężczyzny w wychowaniu dziecka już na wstępie jest skazana na porażkę. Ja często widzę scenki, że gdy dziecko zaczyna płakać przy ojcu, to matka od razu podbiega i zabiera je, myśląc, że ojciec sobie nie poradzi. I właśnie takie sytuacje sprawiają, że ojcowie faktycznie sobie nie radzą. Po prostu nie daje im się szansy, żeby mogli się czegokolwiek nauczyć.

– Ma Pan własne dzieci?

– Na razie nie, ale wszystko przede mną.

– Wygrał Pan ostatnio przetarg na nową lokalizację przedszkola. Kiedy otwarcie?

– Po podpisaniu umowy czeka nas generalny remont tego obiektu. Na pewno będziemy się starali, aby otwarcie nastąpiło jak najszybciej.

– Ma Pan już jakąś wizję zagospodarowania tego obiektu i funkcjonowania przedszkola w nowej siedzibie?

– Mamy kilka pomysłów, ale póki co, nie chcielibyśmy ich zdradzać. Na pewno będziemy się starali zachować dotychczasową nazwę, czyli „aKuKu”.

– Zatrudniłby Pan mężczyznę do nowego przedszkola?

– Swego czasu szukałem do obecnej placówki mężczyzny, ale nie znalazł się chętny. Na pewno dałbym takiej osobie szansę. Niewątpliwie, poza oczywiście wykształceniem, dużo zależy od pierwszego wrażenia. Nie sądzę jednak, by mężczyzna nie miałby poradzić sobie w charakterze nauczyciela przedszkola. Sam jestem najlepszym przykładem, że to błędna opinia.

– Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Karol Szabucki
Foto: K. Sz.


 
 
 
„Posłuchaj, co ma do powiedzenia historia”…

… i zwiedzaj muzea i obiekty turystyczne z naszym elektronicznym przewodni...

Kategoria: Inne

 
 
 
Wydawca

Spółka Wydawnicza Remus Sp. z o.o.
pl. Św. Brunona 7
83-300 Kartuzy

Operator

24group.pl - Tworzenie stron internetowych
www.24group.pl
kontakt@24group.pl

Copyright © 2011 Gazeta Kartuska

Partnerzy