Strona główna » Wiadomosci » KARTUZY. Wokół kanalizacji

KARTUZY. Wokół kanalizacji

Dodano: 2012-02-22, autor: R.L.

W poniedziałek, 20 lutego, nastąpiła awaria w przepompowni ścieków w Borowie. Przepompownia jest częścią nowej infrastruktury, ukończonej w grudniu ub. roku największej inwestycji gminy Kartuzy - kanalizacji Dzierżążna, Borowa, Sitna.

Właściciele terenu,

na którym zbudowano przepompownię zablokowali wjazd na posesję. Nie mógł wjechać samochód pogotowia wodno-kanalizacyjnego, nie mogli wjechać wezwani strażacy. Nie pomogła interwencja policji, ścieki płynęły strużką w kierunku jeziora. Na szczęście, prawdopodobnie do wody nie dotarły.

Ostateczne strażakom udało się

ustawić zaporę ze słomy. Wypompowali zamuloną przy robotach budowlanych studzienkę. Zamulenie spowodowało, że nadmiar ścieków zamiast wracać do sieci specjalnym, odpływowym kanałem, wydostał się przez pokrywę studzienki na zewnątrz. Strażacy udrożnili odpływ. Trzeba jednak naprawić element w rurze tłocznej, co w ramach gwarancji musi zrobić wykonawca. To może być trudne, jeżeli właściciele terenu nie zmienią postawy.

Na początku był radość, a potem...

Na początku była radość. Pod koniec 2008 r. gmina Kartuzy na kanalizację Dzierżążna i Borowa otrzymała z unijnego Funduszu Spójności 23 mln zł. - Mamy w gminie 94 km kanalizacji, a ten projekt obejmuje 50 km sieci. To obrazuje, jak duże to zadanie - mówiła wtedy burmistrz Mirosława Lehman.
Koszt tej inwestycji szacowano początkowo na 47 mln zł. Potem, po przetargach, „wyszło” sporo mniej.
Gdy gmina przystąpiła do realizacji inwestycji, zaczęły się schody...

Szczególnie trudne były rozmowy

z właścicielem gruntu w Borowie, gdzie zaplanowano budowę przepompowni. Początkowo właściciele za zgodę na udostępnienie gruntu żądali bezterminowego zwolnienia z opłat za wodę i ścieki. Na to magistrat nie poszedł. Ostatecznie udało się zawrzeć wstępne porozumienie i gmina przystąpiła do budowy przepompowni.
Do końcowego porozumienia w sprawie ziemi, na której stoi przepompownia jednak nie doszło. Burmistrz mówi, że na przeszkodzie stoi nieuregulowana sytuacja prawna nieruchomości, zaś właściciel działki twierdzi, że gmina bezprawnie na jego terenie wybudowała kanalizację. M. Lehman zapewnia, że wszystko zostało zrobione zgodnie z literą prawa. Dodaje, że gmina ma prawomocny wyrok, zgodnie z którym może wejść na teren przepompowni.

Kanalizacja „monitorowana”

Kanalizacja jest wyposażona w urządzenia monitorujące, które wskazały teraz awarię w Borowie.
Dodatkowo inwestycję „monitoruje” opozycja w Radzie Miejskiej.
Lider Komitetu Wyborczego „Zrzeszeni dla Kaszub”, Mieczysław Gołuński, podnosił w czasie obrad kwestie związane z budową.
Zajmował się też „feralną” przepompownią. Na jednej z sesji zarzucał gminie, że zainstalowano tam inne urządzenia, niż nakazywał projektant. Cytował pismo biura projektów, w którym artykułowano zarzuty w tej materii. Wówczas urzędnik od zamówień publicznych wyjaśniał, że nie może być tak, iż projektant narzuca wykonawcę technicznego wyposażenia.

Ścieki płyną bez zezwolenia?

Owo „monitorowanie” miało miejsce też na ostatniej sesji Rady Miejskiej.
Od pytań, zastrzeżeń, uwag, w końcu jest opozycja. Byle tylko działała dla dobra wspólnego.
- Nie ma pozwolenia na użytkowanie kanalizacji. Na jakiej podstawie ścieki płyną i na jakiej podstawie ludzie płacą za ich odbiór? - pytała radna Henryka Antczak, zastrzegając, że „życzy naszej kanalizacji wszystkiego najlepszego”.
- Niejedną kanalizację realizowano, gdy byłem radnym. To nie jest tak, jak z budynkiem, gdzie najpierw jest odbiór techniczny, a potem można obiekt użytkować. Z kanalizacją jest inaczej. Gdy się ją buduje, po kolei przyłącza się odbiorców - mówił Jerzy Pobłocki.
- Ludzie są bardzo zadowoleni z „kanalizy”. W samą porę ją uruchomiono, w najlepszym momencie. Przyszły duże mrozy, szamba by zamarzały i byłyby ścieki w piwnicy. Zadowolenie ludzi jest wyjątkowe - mówił radny Piotr Serkowski.
- Inwestycja została ukończona w końcu grudnia. Jest prowadzone postępowanie administracyjne, ponieważ w trakcie realizacji przedsięwzięcia trzeba było na pewnych odcinkach zmienić przebieg kanalizacji - to komentarz burmistrz Mirosławy Lehman.

Dobrze, że jest

Problemy, jakie są, nie powinny przesłonić faktu, że dobrze iż ta kanalizacja jest. Szczególnie cieszy to, gdy popatrzymy na zastraszające efekty kontroli, jaką w zakresie odprowadzania ścieków (tam gdzie nie ma kanalizacji), przeprowadziła w niektórych sołectwach Straż Miejska.
Naturalne, nieskażone środowisko - rzecz bezcenna.

Ryszard Leszkowski


 
 
 
„Posłuchaj, co ma do powiedzenia historia”…

… i zwiedzaj muzea i obiekty turystyczne z naszym elektronicznym przewodni...

Kategoria: Inne

 
 
 
Wydawca

Spółka Wydawnicza Remus Sp. z o.o.
pl. Św. Brunona 7
83-300 Kartuzy

Operator

24group.pl - Tworzenie stron internetowych
www.24group.pl
kontakt@24group.pl

Copyright © 2011 Gazeta Kartuska

Partnerzy